Wiedźmin RPG/PBF

Strona stworzona dla grupy znajomych w celu prowadzenia sesji RPG
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Potwór w ciele człowieka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 04/05/2015

PisanieTemat: Re: Potwór w ciele człowieka   Wto Sty 09, 2018 11:49 pm


****Wyspiarze rychło zbliżali się do osamotnionego klipera, który był dowodzony przez sprawną Panią Kapitan. Skręt okazał się ryzykowny, ale skuteczny. Oczywiście, rychłe spotkanie było nieuniknione, ale dzięki zawodowej postawie czarodziejki, obrażenia zadane łajbie były mniejsze niżeli mogły być. Żagle ustawiły się w sposób poprawny do wykonania manewru. Okręt począł rychły zwrot między dwoma innymi statkami skelijskiej bandery. Udało się, Riannon uniknęła niechybnego zderzenia z łańcuchem. Niestety, kapitan wrogich jednostek miał kolejny plan w zanadrzu. Bohaterowie dali się złapać ino za tył inwestycji Khazada. Nie minęła chwila, a poczuli zatrzęsienie podłoża. Okręty przeciwników wbiły się swoimi przednimi częściami w łajbę, tym sposobem unieruchamiając ją. Stewa tylna została niemalże zniszczona, a wraz z nią jeden z załogantów, który akurat tam się znalazł. Caiden miał nieco więcej szczęścia. Cudem odskoczył od próby staranowania, przy okazji upadając na ziemię kilka stóp dalej.
****Tedy też oczom załogi ukazał się kapitan całego natarcia. Blond włosy spięte w kuc, zgolone po bokach. Spojrzenie chłodne, acz szalone. Broda długa, sięgająca do klatki piersiowej. Postury wielkiej, mierzył blisko dwa metry. Jego ramiona szerokie, nogi pewne. W dłoni dzierżył niewielki toporek. Na plecach bezwładnie zwisała mu tarcza w barwach klanu Tuirseach. Riannon spostrzegła, że zna jegomościa. Był to Njord, Niedźwiedzi Pazur. Słynny na całe wyspy korsarz. Legendy owiane jego osobą głosiły iż potrafi zamienić się w niedźwiedzia. Czarodziejka wiedziała, że ów legendy nie kłamią. Wiedziała również, że mało który przeżył spotkanie z ów bestią w skórze człowieka.
****Stojąc na dziobie okrętu podniósł ręce, jakoby dając sygnał do ataku swoim ludziom.
– Bierzcie co udźwigniecie, mężczyzn zabić, kobiety są dla Jarla! – krzyknął. Te słowa były początkiem piekła jakie miało rozegrać się tu – na morzu.


****Ruszają. Brodaci barbarzyńcy zeskakują z nieba na łajbę. Nie słychać już trzasku drewna, ino wycie bestii. Pędzą w głąb środka. Na oko jest ich z piętnastu, może dwudziestu. Mijają Caidena i pędzą w stronę Graya i Czarnego. Szóstka otacza ich. W tle widzą jak ginie kolejny załogant z rozpłatanym gardłem.
- Masz jakiś pomysł jak ich pokonać? – spytał Czarny. Nie to by on ich nie miał. Chciał zobaczyć jak zareaguje Gray.
****Ludzie Riannon są blisko niej. Wszak trzeba bronić kapitan. Naprzeciw im staje tuzin rosłych wojów. Chcą dostać się pod burtę – bowiem to tam są największe skarby statków. Riannon wie, że to właśnie ona stoi na drugim wejściu do ich celu. Dwunastka skeligijczyków uzbrojonych w tarcze i topory napiera na ludzi czarodziejki. Krzyżują broń, to ten moment gdzie kobieta może pokazać swój fechtunek. Obroni siebie, załogę a nawet swoją cześć, jak przypuszczała.
****Młody łowca czarownic nie zostaje osamotniony. To właśnie on ma stać się daniem głównym dla samego Njorda. Bestia wyciąga drugi topór i zeskakuje na klipera. Jego skok długi, kończy się na Caidenie. Uderza w leżącego chłopaka. Ten unika, Wyspiarz nie odpuszcza, robi drugi zamach, tym razem w bok, Odrzuca chłopaka na dwa metry. Brutalna siła i arogancja wrogiego dowódcy dała czas chłopakowi na powstanie i rozpoczęcie równej walki. Njord naciera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caiden

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 28/06/2017

PisanieTemat: Re: Potwór w ciele człowieka   Pon Sty 15, 2018 7:57 pm

Czas zdawał się spowalniać w miarę nieuniknionego zbliżania się wrogich okrętów. Łowca zatoczył się lekko, gdy kliprem szarpnęło mocniej w początkowej fazie wykonywania zaplanowanego przez czarodziejkę manewru. W tej samej chwili czas przyspieszył, zaś Caiden zupełnie stracił kontrolę nad otaczającym go środowiskiem. Instynktownie spojrzał w bok, a ostatnim widokiem był nieuchronnie nadciągający dziób statku.

-Na Wieczny O... - zdążył wykrztusić z siebie, a następnie runął na bok. Był to impuls, w którym ciało zdążyło zadziałać szybciej, niż jakikolwiek proces myślowy odpowiedzialny w tym momencie za przetrwanie. Dzięki temu młodzian uchronił skórę przed podzieleniem losu marynarza, który w tym momencie wydawał ostatnie tchnienie gdzieś nieopodal. Okropny huk, a po nim kolejny. Młody Roe skrzywił się na tyle, na ile potrafił, po czym jedną ręką sięgnął po kuszę. Kolejny ciężki wdech i wydech. To wszystko działo się zbyt szybko, by jakkolwiek poukładać myśli. Zaplanowanie następnego ruchu było niemożliwą. Niewyraźny obraz przed oczami powoli nabierał ostrości i jednolitości, dzięki czemu łowca miał już częściowy wgląd na sytuację na okręcie.
Natarcie się rozpoczęło. Żeglarze byli stopniowo otaczani przez przeważające siły nieprzyjaciela. Caiden wciąż znajdując się w pozycji półleżącej wiedział, że musi działać jak najszybciej. Jego dłoń wymacała łuczysko kuszy i zatrzymała się. Młodzian ujrzał cienistą sylwetkę, której właściciel musiał znajdować się nieopodal. Mogło zwiastować to jedynie niebezpieczeństwo. Po raz kolejny Caiden dał ponieść się odruchowi i przeturlał się w bok, unikając stąpnięcia masywnego Skelligijczyka. Nabrał głęboki wdech i szarpnął się, by jak najszybciej znaleźć się na nogach. Mocny cios w żebra i rzucenie, niczym szmacianą lalką, ostudziły jednak jego początkowy zapał.
Przeciwnik może i nie wbił topora w okolice żeber młodego łowcy, jednak uderzenie żylastą łapą z pewnością było nad wyraz odczuwalne. Nonszalanckie i lekceważące podejście przeciwnika dało jednak Caidenowi czas, by nieco otrząsnął się z początkowego szoku. Trzymając się za bok powstał na równe nogi, wpierając się o stojącą nieopodal drewnianą skrzynię. Kolejny ciężki oddech. Mocny cios w żebra momentalnie pozbawił chłopaka powietrza z płuc, jednak ten uznał to za swój najmniejszy problem. Poprawił naciągnięcie szala i złapał za dwimerytowy łańcuch. Zwyczajowo prawa ręka spoczęła w okolicach haka, zaś lewa została gdzieś na jednej trzeciej długości całej broni.


Brązowe oczy Caidena zabłysnęły raz jeszcze, gdy góra mięsa z dwoma toporami natarła raz jeszcze. Przeciwnik miał siłę, trzeba było przyznać. W szybkości jednak przeważający musiał być łowca. Na cóż więc mocny cios, który chybi? Czujne spojrzenie korzystało z każdej milisekundy, by doszukać się jakichkolwiek szablonów w zachowaniu, czy sposobie poruszania przeciwnika. Wreszcie czas na analizę się skończył i trzeba było działać. Topór bowiem znajdował się nieopodal głowy młodego wyznawcy Wiecznego Ognia.
Roe zachował zimną krew do ostatniej chwili, w której to poderwał się w bok, unikając sieknięcia. Korzystając z impetu, w który się wprowadził zaszedł wojownika od boku, zarzucając nisko hakiem. Ten sukcesywnie zaczepił się w okolicy obudowanej kostki Wyspiarza, jednak nie wbił się w nią. Tyle jednak wystarczyło. Caiden wychodząc kilka kroków naprzód wsparł drugą ręką chwyt łańcucha i z całych sił pociągnął do siebie. Mocne szarpnięcie za nogę, a przy tym wytrącenie z szarży sprawiło, że to właśnie Skelligijczyk znalazł się na deskach. Przynajmniej częściowo. Młodzian kątem oka dostrzegł, że przeciwnik zdążył złapać równowagę na tyle, by z szerszym rozkrokiem klęknąć na jedno kolano. Stanowiło to doskonałą okazję do następnego ataku.
Caiden odwrócił się błyskawicznie w stronę rywala. Ruchy jego pełne gracji i opanowania. Wydawać by się mogło, że patrzy się na tancerza w trakcie jakiegoś występu. Lewa dłoń płynnie przejechała po dwimerycie, by jak najszybciej znaleźć się przy umieszczonym na końcu ostrzu. Nie brakowało w tym ruchu subtelności, ale i pewności. Trochę, niczym minstrel podróżujący palcami po strunach lutni. Gdy wreszcie sztylet spoczął w dłoni młodzieńca, ten podbiegł do klęczącego rywala i ciął z boku prosto przez łeb. Ostrze zatrzymało się na głowni topora. Skurwysyn. Był jednak szybszy, niż wyglądał.
By nie odsłaniać się za bardzo Caiden szarpnął dwa razy prawą ręką za łańcuch, by odczepić hak z kostki Wyspiarza, a następnie błyskawicznie położył swoją stopę na jego grzbiecie i z całych sił odepchnął. Sam znalazł się kilka metrów dalej od przeciwnika, zaś ten skończył na czworakach. Łowca sprawnie zawinął łańcuch i ułożył na nim ręce w pozycji początkowej, wszakże dawała ona największe pole do wykonywania jakichkolwiek manewrów w walce. A ta zdawała się nie należeć do najprostszych...
-Zły statek... - rzekł chłodno, nie spuszczając czujnych oczu z rywala. Upokorzenie Skelligijczyka z pewnością rychło miało przerodzić się w gniew, co łowca chciał wykorzystać przeciw samemu Wyspiarzowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riannon

avatar

Liczba postów : 8
Join date : 22/12/2017
Skąd : Skellige

PisanieTemat: Re: Potwór w ciele człowieka   Sro Sty 17, 2018 8:41 pm

****Po ostrym zakręcie kliper ponownie uzyskał równowagę, a Riannon oddała ster Wertowi i skrzyknęła załogę. Jeden z żeglarzy pozostał jednak w miejscu, nadal szarpiąc się z takielunkiem.
****Gdy Gray pojawił się w pobliżu, Riannon spojrzała mu prosto w oczy, a wzrok miała niczym burza.
*******- Magią? Ja ich mieczem zasiekę, suczych synów - powiedziała głosem zimnym jak morska fala.
****Domyśliła się już, że po drugiej stronie mają wrogów, którzy nie odpuszczą. Uspokoiła się, wiedząc czego się spodziewać. Lekki szum adrenaliny odprężył ją na swój sposób i wyostrzył zmysły, skupiając się tylko na synchronizacji myśli i ruchu. Głębszy oddech, spowolnił pracę serca, które zaczęło miarowo wybijać rytm.
*******- Na bogów! - krzyknęła. - Ire lokke, ire tedd! Nie dzisiaj nam umrzeć! Za broń!
****Jak na komendę zebrani wokół niej żeglarze wyciągnęli miecze i topory, krzyknęli głośno i nieprzyjaźnie, przekrzykując na chwilę wyspiarzy.
****Najpierw uderzenie zgniotło kadłub, potem uderzyły o pokład buty wskakujących napastników. Zawył krótko miażdżony rybak, który został przy fałach i nie zdążył odskoczyć. Wert puścił bezużyteczny już ster i rzucił się do przodu w wir walki uzbrojony w krótki miecz. Czarodziejka zmęłła w zębach przekleństwo.
*******- Zawracaj! - wrzasnęła za nim Riannon. -  Wert, stój!
****Nie miał szans z szybkim cięciem nadbiegającego młodego wyspiarza. Starzec zakręcił się w miejscu od siły ciosu, splunął krwią i upadł bezwładnie na burtę. Zapatrzone w morze oczy zaszły mgłą, a usta ułożyły się... w błogi uśmiech.
****Gdy na kliper wpadł wrogi kapitan, czarodziejka zrozumiała z kim ma do czynienia. Tym razem nie wstrzymała przekleństwa.
*******- Nie atakować - warknęła. - Stać, kurwa, i czekać na rozkaz.
****Ku nim nadchodziło ponad dziesięcioro wojowników, jednak obrońcy stali solidnie jak im przykazano.
*******- Przygotujcie się - szepnęła, wyciągając miecz i szeptając zaklęcie. - Jeszcze chwilka.
****Runy na ostrzu rozbłysły ogniście, skórzana rękojeść rozgrzała drobną dłoń. Drugą złożyła w nieludzko skomplikowanym geście wyjątkowo paskudnego zaklęcia.
*******- Teraz.
****Skoczyli z idealnego półkola niczym rozbiegające się promienie słońca, równo i harmonijnie jakby walczyli razem od zawsze. Stanowili zbity krąg, ciasno chroniąc ramiona towarzyszy tak, by tylko Riannon mogła się przeciskać krótkimi cięciami i syczącym czarem niemiło smażącym skórę.
****Ivar Rudobrody w krótkim młyńcu błyszczącej od rubinów szabli wybił topór pierwszego napastnika, przycinając jednocześnie długą skelligijską brodę. Skelligijczyk zawył wściekle, szykując się do kolejnego uderzenia, jednak stojący obok Havard chwycił obity skórą kant silną dłonią, szarpnął i bez litości wbił pobratymcowi własny topór w ramię, obalając go tym na kolana.
****Błyskawicznie doskoczyło dwóch kolejnych, miecz Rhetsa szczęknął w silnym sparowaniu z pierwszym. Drugi nie zdążył uderzyć, wrzasnął tylko nieludzko chwytając się za twarz, gdy zza pleców nilfgaardczyka wyleciała iskra, wypalając mu gałki oczne.
****Kolejna dwójka była wyjątkowo silna, rybacy skrzyżowali ostrza, by odepchnąć atak. Osvif skoczył nagle, obalając wyższego z nich i bezlitośnie przygniatając go własną tarczą, w silnym zamachu wbił topór głęboko w czaszkę, po czym zaśmiał się chrypliwie.
****Po tym rzucili się na nich wszyscy.
****Słońce parzyło, skręcało promienie w obłąkanym tańcu szczęku oręża i syku ognia. I nagle, w pewnym momencie, słońce zaczęło powoli się wykrwawiać.
*******- Cholera, Ivar! - wrzasnęła Riannon, wyrzucając kolejny syk, wywołując kolejny nieludzki wrzask i jeszcze gorszy odór palonego mięsa. - Wciągnijcie go do środka!
****Pirat wpadł do środka, upadł i oparł się plecami o burtę. Z rozciętej nogawki płynęła gęsto krew.
*******- Stracę nogę - jęczał. - Kurwa, stracę nogę...
*******- Uspokój się! - czarodziejka uklękła szybko, drąc mu koszulę i otulając ranę. - Dasz radę, Ivar!
****Gdy wstała, poczuła nagły ból w biodrze, a siła uderzenia zwaliła ją prosto w ramiona Osvifa, który ją utrzymał i szybko postawił kopiąc atakującego napastnika. Odwróciła się tnąc od policzka, jednak atakujących było dwóch. Kolejnego uderzenia nie zdążyłaby zesparować, poczuła nagły chłód nadchodzącej śmierci. Wtedy topór szczęknął głucho na mieczu Rhetsa, sztylet trzymany w drugiej dłoni najemnika wbił się głęboko w krtań.
****Drobne kropelki krwi spryskały świat.
*******- Dziękuję, Rhets.
****Gęsto ścielony trup tworzył już bezpieczny wał wokół nich, Riannon jednak nie miała zamiaru w nim pozostać. Przeskoczyła przez ciała, biegnąc wprost na kolejną, mniejszą bandę, ciągle mając na oku Njorda i Caidena, kierując się wprost na nich.
****Krwawa załoga klipera ruszyła już nie do ofensywy, lecz do zwartego ataku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gray Beasant

avatar

Liczba postów : 8
Join date : 21/12/2017

PisanieTemat: Re: Potwór w ciele człowieka   Nie Sty 21, 2018 12:07 am

Czarodziej wraz z Czarnym zostali otoczeni przez wrogów, chcących pokroić ich na małe kawałeczki. Ze wszystkich stron było słychać krzyki zarzynanych osób, które pełne nadziei wyruszyły w tą podróż. Gray mimo kompana tuż obok, czuł się zakłopotany i lekko zaskoczony decyzją jaką podjęła Riannon. W jego głowie cały czas krążyło pytanie o to, czemu po prostu nie zniszczyliśmy ich magią, tak aby żaden z naszych nie ucierpiał w tym starciu. Gray zastanawiał się, czemu Czarodziejka postanowiła ponad rozsądne zachowanie, wybrać ukazanie umiejętności walki wręcz.

Z zakłopotania wyrwały Gray'a słowa Czarnego. Pytanie o plan? Im częściej jest zadawane tym nigdy się nie spełnia. Gay spojrzał na Czarnego, wiedząc, że ten i tak zrobi swoje
- Improwizujemy
Gray spojrzał ognistymi oczętami na 3 przeciwników przed nim. Zdawało się jakby świat zwolnił, a oponenci stracili swoją pewność siebie. Wiedzieli że mają przed sobą osobę z magicznymi zdolnościami. Nie chcieli umierać.... Czarodziej na chwile zamknął oczy, widząc tylko i wyłącznie krwawy obraz. Jego dłonie zaczęły drżeć, a oczy płonąc tajemnicza mocą, widzianą przez zamknięte powieki. Gdy tylko otworzył oczy, obok każdego z oponentów ukazała się iluzja ich własnej postury. Zaskoczeni przeciwnicy nie wiedzieli co robić... Szybko próbowali je zniszczyć uderzeniem bronią, lecz te nie znikały. Gray wykorzystał zmieszanie wrogów. Szybkim ruchem wyciągnął miecz i jeszcze szybszym cięciem rozpruł krtanie dwóch napastników. Krew trysnęła na wszystkie strony, brudząc twarz nie tylko czarodziejowi, ale także trzeciemu oponentowi. kolejny atak Gray'a został tym razem zablokowany. Wymiana uderzeń była dość widowiskowa.

Gray stracił już sporo energii.. czuł to doskonale, że zaraz przeciwnik złamie jego blok, że ten kolejny atak będzie bolał jeszcze bardziej. W końcu stało się.. czarodziej upadł na ziemie. Z tyłu swojej głowy liczył, że Czarny mu pomoże, jednak ten był zajęty swoją walką. Leżąc na ziemi czuł, że nie ma innego wyboru niż po raz kolejny spróbować oszukać umysł napastnika. Gray wykonał ruch dłonią... W tej samej chwili przeciwnik nie patrzył już na postać czarodzieja, lecz na samego siebie. Zakłopotany cofnął rękę, nie wierząc własnym oczom.... Gray wiedział, że to może być jego ostania szansa. Z pomocą małej ilości magi przyciągnął do swoje dłoni miecz, a następnie wbił go w napastnika, przeszywając go na wylot. Zbliżył swoje usta do głowy ofiary by wyszeptać tylko:
- Wszystko jest tylko iluzją, głupcze.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 04/05/2015

PisanieTemat: Re: Potwór w ciele człowieka   Wto Lut 06, 2018 8:36 pm

****
Caiden wydawał się zdominować pojedynek swoją niezrównaną szybkością. Powolna góra mięśni, jaką był jego przeciwnik, nie pozwalała na uniknięcie sprytnych ciosów wysłanych przez łowcę czarownic. Blondyn upadł na czworaka. Oddychał ciężko i intensywnie. W zgiełku bitwy, młodzian mógł dosłyszeć chrypliwy dech swojego oponenta.
Tedy Njord powstał. Jego ruchom towarzyszył niezrównany krzyk. Zachowywał się tak, jakby chciał przestraszyć przeciwnika. Wydzierał się i śmiał zarazem. Zachowywał się niczym prawdziwy berserk z wysp. Wyprostował się dumnie i począł zmierzać w kierunku łowcy. Odrzucił swój oręż.
–  Jesteś naprawdę dobrym wojownikiem, szczurze lądowy. Zraniłeś mnie! Wielkiego Njorda! – ów jakoby aprobował poczynania Caidena, ale jednocześnie był oburzony jego stylem walki. Stylem walki tchórza, którego nie akceptował Wyspiarz.
****Tedy Łowca Czarownic zaatakował po raz drugi. Puścił długi łańcuch w stronę wojownika, chcąc nijako przechytrzyć go powtórnie w podobny sposób. Korsarz tym razem nie spróbował nawet zrobić uniku. Pozwolił by hak łańcucha przyczepił się do jego przedramienia. Począł powtórnie krzyczeć. Drugą ręką pociągnął za ogniwa łańcucha. Zaczął powoli lecz nieubłaganie przybliżać się do Caidena, niby ignorując ból towarzyszący każdej serii przyciągnięć.

****Tymczasem Gray poczuł smak krwi w swoich ustach. Nie była to posoka jednego z oponentów lecz jego samego. Ta bezwładnie skapywała z nosa na drewnianą podłogę, ściekając przez usta. Tedy czarodziej poczuł, że przesadził z używaniem magii. Nawet utalentowani magicy nie mogą bezustannie nią władać. Czuł się źle, czuł, że traci równowagę. Zobaczył jak przez mgłę Czarnego, który szybkim cięciem powala któregoś z Wyspiarzy, który ewidentnie w planach miał nijako dobicie zamroczonego Graya.
Nagle Czarny pojawił się tuż przed twarzą Czarodzieja. Delikatnie klepnął go kilka razy po policzku, by wyrwać go z letargu.
– Gray, żyjesz? Eh, czarodzieju, powinieneś mierzyć swoje siły na zamiary. Posiedź tutaj, odsapnij. Zaraz to piekło powinno się skończyć – rzekł z pewna dozą przekonania w głosie. Miał racje, z pewnością za kilka chwila powinno dojść do końca konfliktu. Pytanie na czyją zgubę?

****Tymczasem Riannon wraz z załogą przemieszczała się w stronę Caidena i Njorda. Kontrofensywa skutkowała w najlepsze powoli dając nijaką przewagę obrońcom klipera. Czarodziejka zobaczyła jak Czarny stara się ocucić Graya. Znajdowali się oni tuż przed szarżą kontrofensywy toteż można było uznać, że są potencjalnie bezpieczni. W największym niebezpieczeństwie znajdował się Łowca Czarownic, który ciągle toczył niepewny bój ze swoim oponentem.  Jak na ironię to właśnie Riannon mogła uratować swojego naturalnego wroga.
Wtem drużyna napotkała inną, mniejszą załogę, z którą oddała się w wir walki. Kobieta władała mieczem jak mało kto. Nieważne, którędy padał cios, zawsze znalazła sposób na obronę i kontratak.
Tedy jej ostrze skrzyżowało się z młodym Skeligijczykiem o imieniu Ob. Riannon znała młodzieńca, tak jak ten poznał i ją.
- Pani Riannon? – czuł się wyraźnie zmieszany. Niemal natychmiast odrzucił swój oręż. – Ja… Przepraszam, my nie wiedzieliśmy. Ja… - tedy zaczął krzyczeć w niebogłosy. – Przerwać atak! Przerwać atak! To Riannon ze Skelige!
****Ci co usłyszeli powoli przestawali atakować… Co się teraz stanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Potwór w ciele człowieka   

Powrót do góry Go down
 
Potwór w ciele człowieka
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Przed Kamienną ścianą
» Pokój Czterech Pór Roku
» Tajemnicze miejsce w Zakazanym Lesie
» Cornelia i Jonatan Somerhalder, Londyn
» Zielony potwór zazdrości czyli co się dzieje kiedy rozmawiasz z Blackiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wiedźmin RPG/PBF :: Sesje RPG-
Skocz do: